Szarpałam się, ale on był silniejszy. Jego twarz była mi dziwnie znajoma, ale w ogóle go nie kojarzyłam.
- I co teraz Riuya, co teraz zrobisz? - spytał. I wtedy odkrył mi usta, ale itak nie mogłam się ruszyć. Leżałam plecami do ziemi, a on trzymał mnie rękami za nadgarstki ( było to broche bolesne ) i siedział na moich udach. Ni jak nie mogłam się wyrwać.
- Co teraz? - zapytał jeszcze raz napastnik.
- ,, Już wiem kogo mi przypomina'' - powiedziałam do siebie w myślach. - ,, te same zielone oczy, brązowe w łosy i podobne rysy twarzy jak u...''.
- Kentin? - powiedziałam.
- Nie nie nie, pytałem się co teraz zrobisz, a nie jak mam na imię. - powiedział.
- A więc to jednak ty! - krzyknęłam.
- Ciszej kobieto. -sykną Kentin zaciskając swoje ręce jeszcze mocniej na moich nadgastkach.
Jęknełam cicho z bólu.
- Kentin kiedy wróciłeś i czemu nie zadzwoniłeś? -szepnęłam.
- Ojciec skonfiskował mi telefon jeszcze w szkole wojskowej. - powiedział.
- Słuchaj, mam małą proźbę. - powiedziałam.
- Słucham?
- Mógł byś już ze mnie zejść?
- J-jasne... - mówiąc to trochę się zarumienił i posłusznie ze mnie zszedł - Słuchaj mam proźbę ...
- Proś o co chcesz - powiedziałam.
- Czy mógłbym u ciebie troche pomieszkać? - spytał z zarzenowaniem w głosie, a na jego policzkach nadal gościły rumieńce.
- J-jasne, ale... ale tak właściwie po co? -zapytałam zdziwiona.
- Uciekłem ze szkoły wojskowej i niemoge teraz wrócić do domu bo ojciec znów mnie tam wyśle.
- W takim razie prosze bardzo, ciotki Agaty nie będzie przez nastę pne 2 miesiące w domu więc spoko. - (musicie wiedzieć, że mieszka tylko z ciocia bo moi rodzice mieli wypadek kiedy byłam bardzo malutka).
- Okej, to świetnie - mówiąc to wstał wzią swoją torbe z rzezami i podał mi ręke rzebym wstała.
Rószyliśmy do domu. Po drodze nie odzywaliśmy się do siebie ani słowem, a ja ukratkiem na niego spoglądałam. Teraz był odemnie dużo wyższy niż przeddtem. Rok temu był ode mnie niższy o 3 centymetry, chuderlawy i nosił tak duże okulary z tak grubymi szkłami, że nie było widać połowu twarzy, fryzurę na garnek i piegi. - ,,Teraz jak na nie go spoglam zmienił się nie do poznania'' -mówiłam do siebie w myślach.
Kiedy wreszcie doszkiśmy do domu otworzyłam drzwi i wpuściłam go do środka. Kentin już raz u mnie był więc wysłałam go najpierw do pokoju gościnnego aby tam odłożył rzeczy.
- Teraz ja zrobię kolacje a ty idź pod prysznic. - rozkazałam.
- Tak jest kapitanie- zarzartował Kentin.
- Odmaszerować żołnierzu - tymrazem ja coś szczeliłam, ale zaraz potam zapytałam - masz ubrania na zmianę czy...
- Mam wszystko. - przerwał mi.
- Ok w takim razie idź pod ten prysznic.
Kiedy Kentin poszedł ja wzięłam z lodówki mielone mięso, koncentrat pomidorow i inne rzeczy. Już po 40 minutach spaggetti było gotowe. Naktyłam do stołu i nałorzyłam nam po porcji. Poszłam na górę przekonana, że Kentin już wyszedł z łazienki. Zobaczyłam otwarte drzwi więc weszłam zmieniczręczniki.
- Uch - wpadłam na wychodzącego z łazienki Kena. Upadłam na podłoge na tyłek, otworzyłam oczy i spaliłam buraka. Zobaczyłam Kentina stojącego nademną, szybko odwruciłam głowę w drugą strone i wstałam. Kentin, który dopiero zdołał się kapnąć o co chodziło też spalił buraka i szybko przemkną do pokoju gościnnego się ubrać.
Obiad zjedliśmy w ciszy i oboje staraliśmy się na siebie nie spoglądać, ale nistety mnie kusiło to straszliwie, a przez tą całą sytuacje przy łazience było strasznie niezręcznie.
- ,, Jak przez ten czas przez który Kentin będzie tu mieszkał będą takie akcje to ja dziękuje'' - pomyślałam. Niestety kiedy to robiłam mój wzrok utkną włańie na nim i kiedy się kapnęłam, że to robię odrazu zalałam się rumieńcem i spuściłam wzrok.
Po zjedzonej kolacji odoje poszliśmy spać (jakby co to był piątek).
Około godz 24:16 obudziłam się (jak zwykle co no bo musicie wiedzieć żę często się w nocy budzę) i zeszłam na dół w krótkiej koszuli nocnej na ramiączkach, aby się napić wody. W kuchni siedział Kentin pijąc mleko ze szklanki.
- Też nie możesz spać? - zapytałam.
- Tak, widzisz w nowym miejscu w pierwszą noc nie dam rady zasnąć w szkole wojskowej było to samo. - odpowiediał mi Kentin.
- Słuchaj, mogę cię o coś zapytać?
- Pytaj o co chcesz. - powiedział.
- Dlaczego nie porozmawiasz z ojcem żeby cię wypisał ze szkoły wojskowej?
- To nie takie łatwe ojciec chce ze mnie zrobić generała, a żeby to osiągnąć musiałbym skończyć tą szkołe. - powiedział - Prubowałem z nim rozmawiać na ten temat o tym, że niechcę tam się uczyć, ale on totalnie to zlał. Więc kiedy się niespodziewał dałem z tamtąd nogę.
- Ach, wiesz szkoda mi ciebie. - mówiąc to podeszłam do niego i go przytuliłam. Wtedy zadzwonił mój telefon, to była citka Agata, odebrałam i odeszłam na bok.
- Halo, ciociu.
- Halo, Riuya posłuchaj, przepraszam, że dzwonie o tak późnej porze, ale niedługo mam samolot i nie ogłabym do ciebie zadzwonić.
- Jak to samolot?
- Wrócę później niż zamierzałam i chciałam ci o tym powiedzieć.
- Jak to, to kiedy w takim razie wracasz?
- W maju, niedługo się odezwę, papa. - mówiąc to rozłonczyła.
- Jak to w maju ?!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz