Następnego dnia obudził mnie dzwonek do drzwi. Założyłam szlafrok i zeszłam na dół. Po drodze usłyszałam dźwięk spływającej wody.
- Pewnie Kent bierze prysznic - powiedziałam sama do siebie. Otworzyłam drzwi. W drzwich stali Kas i Lys .
- Cześć Riu, przepraszamy, ze przychodzimy tak wcześnie, ale... - Lys nie zdąrzył dokończyć bo Kas mu przerwał.
- Tak, tak, tak, darujmy to sobie, przyszliśmy zapytać, czy... - w tym momencie go zatkało bo w przedpokoju na przeciwko drzwi staną w samych spodniach Kentin.
- Ooouuu, yyyy, przeszkodziliśmy w czymś? - zapytał zarzenowany Lysander.
- No, no ,no, nie wiedziałem, że z ciebie taki napaleniec. - zarzatował Kas. Ja i Kentin spaliliśmy buraka.
- T-to nie tak... - zaczęłam się tłumaczyć, ale przerwałam bo głupio by było opowiadać wobecniści Kentina o całej zaistniałej sytuacji - ... zresztą nieważne co sobie pomyślicie, ale ja nic nie zrobiłam.
- Dobra, dobra, nieważne, chciała byś moż wpaść ze swoim kolegą - kiedy to mówił na jego ustach pojawił się zadziorny uśmieszek - na impreze do naszego PAB' u o 20:00, wiesz będzie cała nasza paczka więc ty też powinnaś przyjść. Słysząc to spojżałam pytająco na Kentina.
- Chętnie wpadniemy - wtrącił Kent z lekkim uśmiechem na ustach.
- Ok to widzimy się w PAB' ie - rzucił Lys kiedy odchodzili. Zamknęłam za nimi drzwi i udałam się do kuchni gdzie siedział Kentin.
- Naprawdę chcesz ze mną iść? - zapytałam.
- W sumie może być fajnie... - powiedział, alę zaraz potem dodał - ... z drugiej strony nikogo tam nie znam, ale to nic. Uśmiechną się do mnie. Ja zrobiłam kanapki, a Kentin 2 herbaty. Po skończonym śniadaniu Kent poszedł założyć górną część garderoby, a ja pozmywałam po śniadaniu. Kiedy skończyłam poszłam się ubrać. Długo się zastanawiałam co założyć, ale w końcu wybrałam fioletową bluzkę z odsłoniętym ramieniem, białe rurki i fioletowe konwersy. Nałożyłam na twarz lekki makijaż i zeszłam na dół do salon. Usiadłam na kanapie i razem z Kentem zaczęłam oglądać telewizję. Zanim się spostrzegłam był już pora obiadu. Niechętnie wstałam z kanapy i ruszyłam do kuchni zrobić obiad. Lodówka świeciła pustkami.
- Kent, musimy iść na zakupy. - powiedziałam.
- Ok, no to leimy bo jestem głodny jak... - urwał, ale po chwili wznowił wypowiedź godną geniusza - ... jak ja. Oboje się zaśmialiśmy. Market był niedaleko.
- A właśnie, Kent co byś chciał zjeść na obiad? - zapytałam.
- No w sumie... - urwał by się zastanowić. - Umiesz zrobić chińszczyznę? - zapytał.
- Załatwione. - odparłam z uśmiechem. Kontem oka zauważyłam, że Kentin się zarumienił. W markecie kupiliśmy potrzebne składniki.
- O matko nakupiliśmy jedzenia jakbyśmy mieli wykarmiś armie żołnierzy po treningu. - powiedziałam.
- Ymhym. - chrząkną Kent i zaczą się śmiać.
- ,, No tak, przecierz Kentin do niedawna był w wojsku'' - pomyślałam i równierz zaczęłam się śmiać.
- No dobra, ale jak my to wszystko sami zaniesiemy. - powiedziałam.
- Wontpiszwe mnie? - zapytał wyzywająco Kentin unosząc przy tym brew.
- Skond, jak bym mogła. - zaśmiałam się. Do domu doszliszliśmy o 16 coś ja zajęłam się obiadem, a Kent nakrył do stołu. Godzinę potam obiat był gotowy. Zjedliśmy go rozmawiając i śmiejąc się. Po o biedzie tym razem Kentin pozmywał, a ja zaczęłam się szykować do wyjścia. Już o 19:40 oboje byliśmy gotowi. Miałam na sobie krótką różową sukienkę na ramiączkach, długie, czarne skarpety, które sięgały do ud i różowe balerinki. Do PAB' u szliśmy w ciszy, gdy byliśmy już na miejscu była punkt 20 i wszyscy już na nas czekali.
- O patrzcie kto się zjawił! - powiedział Kas. Usiedliśmy przy stoliku z innymi. Przez jakiś czas tylko rozmawialiśmy, ale potem Kas powiedział - Może zamówimy coś mocniejszego? - więc zamówiliśmy ,,coś mocniejszego''. Po ,,paru'' drinkach Iris, Melania, Nat i Jady wrócili do domu, a ja z rasztą poszkiśmy na dyskoteke w lokalu ,, Ostry Danceing''. Tam tež troche wypiliśmy, a ja miałam z wszystkich najsłabszą głowę i po pijanemu na scene i zaczęłam tańczyć na rurze. Kas zaczą gwizdać i klaskać, a razem z nim Armin, Alexy i jeszcze paru nieznajomych chłopaków. Kentin i Lysander siedzieli w fotelach czerwieniąc się i odwracając wzrok. Gdzięś około godziny 23 rozeszliśmy się do domów byłam tak pijana, że Kentin musiał mnie podtrzymywać. W połwie drogi prawie się zataczałam, więc Kentin wzią mnię na barana. Kiedy doszliśm do domu otworzył drzwi, wniusł mnie po schodach, zaniósł do pokoju i połżył na łużku. Chciał mnie przykryć kołdrą, ale złapałam go za koszulkę i pociągnęłam. Odrazu się odemnie odsuną opierają się o ścianę. Zbliżyłam się do niego tak blisko, że nasze twarze dzieliło zaledwie pare milimetrów. Kentin rumieniąc się przywarł bardziej do ściany.
piątek, 27 grudnia 2013
Rozdział 2 ,,Kto by pomyślał, że to on''
Szarpałam się, ale on był silniejszy. Jego twarz była mi dziwnie znajoma, ale w ogóle go nie kojarzyłam.
- I co teraz Riuya, co teraz zrobisz? - spytał. I wtedy odkrył mi usta, ale itak nie mogłam się ruszyć. Leżałam plecami do ziemi, a on trzymał mnie rękami za nadgarstki ( było to broche bolesne ) i siedział na moich udach. Ni jak nie mogłam się wyrwać.
- Co teraz? - zapytał jeszcze raz napastnik.
- ,, Już wiem kogo mi przypomina'' - powiedziałam do siebie w myślach. - ,, te same zielone oczy, brązowe w łosy i podobne rysy twarzy jak u...''.
- Kentin? - powiedziałam.
- Nie nie nie, pytałem się co teraz zrobisz, a nie jak mam na imię. - powiedział.
- A więc to jednak ty! - krzyknęłam.
- Ciszej kobieto. -sykną Kentin zaciskając swoje ręce jeszcze mocniej na moich nadgastkach.
Jęknełam cicho z bólu.
- Kentin kiedy wróciłeś i czemu nie zadzwoniłeś? -szepnęłam.
- Ojciec skonfiskował mi telefon jeszcze w szkole wojskowej. - powiedział.
- Słuchaj, mam małą proźbę. - powiedziałam.
- Słucham?
- Mógł byś już ze mnie zejść?
- J-jasne... - mówiąc to trochę się zarumienił i posłusznie ze mnie zszedł - Słuchaj mam proźbę ...
- Proś o co chcesz - powiedziałam.
- Czy mógłbym u ciebie troche pomieszkać? - spytał z zarzenowaniem w głosie, a na jego policzkach nadal gościły rumieńce.
- J-jasne, ale... ale tak właściwie po co? -zapytałam zdziwiona.
- Uciekłem ze szkoły wojskowej i niemoge teraz wrócić do domu bo ojciec znów mnie tam wyśle.
- W takim razie prosze bardzo, ciotki Agaty nie będzie przez nastę pne 2 miesiące w domu więc spoko. - (musicie wiedzieć, że mieszka tylko z ciocia bo moi rodzice mieli wypadek kiedy byłam bardzo malutka).
- Okej, to świetnie - mówiąc to wstał wzią swoją torbe z rzezami i podał mi ręke rzebym wstała.
Rószyliśmy do domu. Po drodze nie odzywaliśmy się do siebie ani słowem, a ja ukratkiem na niego spoglądałam. Teraz był odemnie dużo wyższy niż przeddtem. Rok temu był ode mnie niższy o 3 centymetry, chuderlawy i nosił tak duże okulary z tak grubymi szkłami, że nie było widać połowu twarzy, fryzurę na garnek i piegi. - ,,Teraz jak na nie go spoglam zmienił się nie do poznania'' -mówiłam do siebie w myślach.
Kiedy wreszcie doszkiśmy do domu otworzyłam drzwi i wpuściłam go do środka. Kentin już raz u mnie był więc wysłałam go najpierw do pokoju gościnnego aby tam odłożył rzeczy.
- Teraz ja zrobię kolacje a ty idź pod prysznic. - rozkazałam.
- Tak jest kapitanie- zarzartował Kentin.
- Odmaszerować żołnierzu - tymrazem ja coś szczeliłam, ale zaraz potam zapytałam - masz ubrania na zmianę czy...
- Mam wszystko. - przerwał mi.
- Ok w takim razie idź pod ten prysznic.
Kiedy Kentin poszedł ja wzięłam z lodówki mielone mięso, koncentrat pomidorow i inne rzeczy. Już po 40 minutach spaggetti było gotowe. Naktyłam do stołu i nałorzyłam nam po porcji. Poszłam na górę przekonana, że Kentin już wyszedł z łazienki. Zobaczyłam otwarte drzwi więc weszłam zmieniczręczniki.
- Uch - wpadłam na wychodzącego z łazienki Kena. Upadłam na podłoge na tyłek, otworzyłam oczy i spaliłam buraka. Zobaczyłam Kentina stojącego nademną, szybko odwruciłam głowę w drugą strone i wstałam. Kentin, który dopiero zdołał się kapnąć o co chodziło też spalił buraka i szybko przemkną do pokoju gościnnego się ubrać.
Obiad zjedliśmy w ciszy i oboje staraliśmy się na siebie nie spoglądać, ale nistety mnie kusiło to straszliwie, a przez tą całą sytuacje przy łazience było strasznie niezręcznie.
- ,, Jak przez ten czas przez który Kentin będzie tu mieszkał będą takie akcje to ja dziękuje'' - pomyślałam. Niestety kiedy to robiłam mój wzrok utkną włańie na nim i kiedy się kapnęłam, że to robię odrazu zalałam się rumieńcem i spuściłam wzrok.
Po zjedzonej kolacji odoje poszliśmy spać (jakby co to był piątek).
Około godz 24:16 obudziłam się (jak zwykle co no bo musicie wiedzieć żę często się w nocy budzę) i zeszłam na dół w krótkiej koszuli nocnej na ramiączkach, aby się napić wody. W kuchni siedział Kentin pijąc mleko ze szklanki.
- Też nie możesz spać? - zapytałam.
- Tak, widzisz w nowym miejscu w pierwszą noc nie dam rady zasnąć w szkole wojskowej było to samo. - odpowiediał mi Kentin.
- Słuchaj, mogę cię o coś zapytać?
- Pytaj o co chcesz. - powiedział.
- Dlaczego nie porozmawiasz z ojcem żeby cię wypisał ze szkoły wojskowej?
- To nie takie łatwe ojciec chce ze mnie zrobić generała, a żeby to osiągnąć musiałbym skończyć tą szkołe. - powiedział - Prubowałem z nim rozmawiać na ten temat o tym, że niechcę tam się uczyć, ale on totalnie to zlał. Więc kiedy się niespodziewał dałem z tamtąd nogę.
- Ach, wiesz szkoda mi ciebie. - mówiąc to podeszłam do niego i go przytuliłam. Wtedy zadzwonił mój telefon, to była citka Agata, odebrałam i odeszłam na bok.
- Halo, ciociu.
- Halo, Riuya posłuchaj, przepraszam, że dzwonie o tak późnej porze, ale niedługo mam samolot i nie ogłabym do ciebie zadzwonić.
- Jak to samolot?
- Wrócę później niż zamierzałam i chciałam ci o tym powiedzieć.
- Jak to, to kiedy w takim razie wracasz?
- W maju, niedługo się odezwę, papa. - mówiąc to rozłonczyła.
- Jak to w maju ?!
- I co teraz Riuya, co teraz zrobisz? - spytał. I wtedy odkrył mi usta, ale itak nie mogłam się ruszyć. Leżałam plecami do ziemi, a on trzymał mnie rękami za nadgarstki ( było to broche bolesne ) i siedział na moich udach. Ni jak nie mogłam się wyrwać.
- Co teraz? - zapytał jeszcze raz napastnik.
- ,, Już wiem kogo mi przypomina'' - powiedziałam do siebie w myślach. - ,, te same zielone oczy, brązowe w łosy i podobne rysy twarzy jak u...''.
- Kentin? - powiedziałam.
- Nie nie nie, pytałem się co teraz zrobisz, a nie jak mam na imię. - powiedział.
- A więc to jednak ty! - krzyknęłam.
- Ciszej kobieto. -sykną Kentin zaciskając swoje ręce jeszcze mocniej na moich nadgastkach.
Jęknełam cicho z bólu.
- Kentin kiedy wróciłeś i czemu nie zadzwoniłeś? -szepnęłam.
- Ojciec skonfiskował mi telefon jeszcze w szkole wojskowej. - powiedział.
- Słuchaj, mam małą proźbę. - powiedziałam.
- Słucham?
- Mógł byś już ze mnie zejść?
- J-jasne... - mówiąc to trochę się zarumienił i posłusznie ze mnie zszedł - Słuchaj mam proźbę ...
- Proś o co chcesz - powiedziałam.
- Czy mógłbym u ciebie troche pomieszkać? - spytał z zarzenowaniem w głosie, a na jego policzkach nadal gościły rumieńce.
- J-jasne, ale... ale tak właściwie po co? -zapytałam zdziwiona.
- Uciekłem ze szkoły wojskowej i niemoge teraz wrócić do domu bo ojciec znów mnie tam wyśle.
- W takim razie prosze bardzo, ciotki Agaty nie będzie przez nastę pne 2 miesiące w domu więc spoko. - (musicie wiedzieć, że mieszka tylko z ciocia bo moi rodzice mieli wypadek kiedy byłam bardzo malutka).
- Okej, to świetnie - mówiąc to wstał wzią swoją torbe z rzezami i podał mi ręke rzebym wstała.
Rószyliśmy do domu. Po drodze nie odzywaliśmy się do siebie ani słowem, a ja ukratkiem na niego spoglądałam. Teraz był odemnie dużo wyższy niż przeddtem. Rok temu był ode mnie niższy o 3 centymetry, chuderlawy i nosił tak duże okulary z tak grubymi szkłami, że nie było widać połowu twarzy, fryzurę na garnek i piegi. - ,,Teraz jak na nie go spoglam zmienił się nie do poznania'' -mówiłam do siebie w myślach.
Kiedy wreszcie doszkiśmy do domu otworzyłam drzwi i wpuściłam go do środka. Kentin już raz u mnie był więc wysłałam go najpierw do pokoju gościnnego aby tam odłożył rzeczy.
- Teraz ja zrobię kolacje a ty idź pod prysznic. - rozkazałam.
- Tak jest kapitanie- zarzartował Kentin.
- Odmaszerować żołnierzu - tymrazem ja coś szczeliłam, ale zaraz potam zapytałam - masz ubrania na zmianę czy...
- Mam wszystko. - przerwał mi.
- Ok w takim razie idź pod ten prysznic.
Kiedy Kentin poszedł ja wzięłam z lodówki mielone mięso, koncentrat pomidorow i inne rzeczy. Już po 40 minutach spaggetti było gotowe. Naktyłam do stołu i nałorzyłam nam po porcji. Poszłam na górę przekonana, że Kentin już wyszedł z łazienki. Zobaczyłam otwarte drzwi więc weszłam zmieniczręczniki.
- Uch - wpadłam na wychodzącego z łazienki Kena. Upadłam na podłoge na tyłek, otworzyłam oczy i spaliłam buraka. Zobaczyłam Kentina stojącego nademną, szybko odwruciłam głowę w drugą strone i wstałam. Kentin, który dopiero zdołał się kapnąć o co chodziło też spalił buraka i szybko przemkną do pokoju gościnnego się ubrać.
Obiad zjedliśmy w ciszy i oboje staraliśmy się na siebie nie spoglądać, ale nistety mnie kusiło to straszliwie, a przez tą całą sytuacje przy łazience było strasznie niezręcznie.
- ,, Jak przez ten czas przez który Kentin będzie tu mieszkał będą takie akcje to ja dziękuje'' - pomyślałam. Niestety kiedy to robiłam mój wzrok utkną włańie na nim i kiedy się kapnęłam, że to robię odrazu zalałam się rumieńcem i spuściłam wzrok.
Po zjedzonej kolacji odoje poszliśmy spać (jakby co to był piątek).
Około godz 24:16 obudziłam się (jak zwykle co no bo musicie wiedzieć żę często się w nocy budzę) i zeszłam na dół w krótkiej koszuli nocnej na ramiączkach, aby się napić wody. W kuchni siedział Kentin pijąc mleko ze szklanki.
- Też nie możesz spać? - zapytałam.
- Tak, widzisz w nowym miejscu w pierwszą noc nie dam rady zasnąć w szkole wojskowej było to samo. - odpowiediał mi Kentin.
- Słuchaj, mogę cię o coś zapytać?
- Pytaj o co chcesz. - powiedział.
- Dlaczego nie porozmawiasz z ojcem żeby cię wypisał ze szkoły wojskowej?
- To nie takie łatwe ojciec chce ze mnie zrobić generała, a żeby to osiągnąć musiałbym skończyć tą szkołe. - powiedział - Prubowałem z nim rozmawiać na ten temat o tym, że niechcę tam się uczyć, ale on totalnie to zlał. Więc kiedy się niespodziewał dałem z tamtąd nogę.
- Ach, wiesz szkoda mi ciebie. - mówiąc to podeszłam do niego i go przytuliłam. Wtedy zadzwonił mój telefon, to była citka Agata, odebrałam i odeszłam na bok.
- Halo, ciociu.
- Halo, Riuya posłuchaj, przepraszam, że dzwonie o tak późnej porze, ale niedługo mam samolot i nie ogłabym do ciebie zadzwonić.
- Jak to samolot?
- Wrócę później niż zamierzałam i chciałam ci o tym powiedzieć.
- Jak to, to kiedy w takim razie wracasz?
- W maju, niedługo się odezwę, papa. - mówiąc to rozłonczyła.
- Jak to w maju ?!
Rozdział 1 ,,Reaktywacja''
A więc nazywam się Riuya i mam 17 lat. Chodzę do liceum Słodki Amoris i jestem w 2a. W zeszłym roku szkolnym mój kolega z gimnazjum Ken wyjechał do szkoły wojskowej i nadal nie wrócił. No, ale przecierz mam jeszcze koikoro super przyjaciół. Jest Melania, Iris, Nataniel, Kastiel, Lysander, Armin, Alexy i Jady. Wszyscy jesteśmy zgraną paczką...
Chociarz jak tak się dobrze zastanowić między Natem i Kasem zdarzają się zgrzyty. Nat, Kas, Lys, Iris i ja chodzimy do taj samej klasy, a Melania, Armin, Alexy i Jady chodzą do 2b. No dobra dosyć tych pogaduszek.
Ze słodkiego snu zbudził mnie budzik, była punkt 07:00. Wstałam, wykonałam poranną toaletę i założyłam ciuchy, które wybrałam wczoraj wieczorem. Zeszłam na dół i zjadłam śniadanie jeszcze wtedy nie wiedziałam jak wielkie zmiany nastompią.
Wzięłam torebkę przewiesiłam ją przez ramię i wyszłam. Kiedy dotarłam do szkoły ( do której dojście zajmowało mi 15 min. spacerkiem) zaówarzyłam że nikogo jeszcze niema więc wzięłam dodatkowy klucz do piwnicy ( który załatwił nam Nat, muszę przyznać, że chyba troszkę go zepsuliśmy bo nie był już takim grzeczniutkim chłopcem jak w pierwszek klasie), który zawsze wisiał w tym samym miejscu. I weszłam do piwnicy.
- O kurczę a jednak tylko mi się zdawało, że jestem tu pierwsza-powiedziałam widząc Lysandra siedzącego na kanapie w rogu piwnicy przy oknie.
- Wybacz, że się zawiodłaś - powiedział lisander ze śmiechaem w głosie. Równierz się zaśmiałam.
- Długo tu siedzisz ?- zapytałam.
- Nie, przyszedłem jakieś 6 minut temu.
- Co niezmienia faktu, że byłeś tu przedemną -powiedziałam udając ze szczelam focha.
- Ej, nie obrarzaj się , jeśli ci na tym tak zalerzało to trzeba było zagęszczać ruchy.
- Hahaha, no dowcip dnia - powiedziałam śmiejąc się przytym.
- No dobra, doś pierniczenia bez sensu .
- Czemu masz jakieś ciekawsze zajęcie? - zapytałam zdziwiona.
- Znów zgubiłem notes -powiedział Lys rumieniąc się z zarzenowania.
- Znowu?! Chyba będziemy się wszscy musieli złożyć na czujnik z GPS' em.
- Dołoże się jeśli będę miał gwarancję, że GPS' a też nie zgubi- usłyszałam drwiący głos.
Odruchowo od razu się odwruciłam, a w drzwiach ujżałam Kasa z zawadjackim uśmieszkiem na ustach.
- No wiesz co Kas jak mogłeż nam przerwać.- powiedział Lys z besczelnym uśmieszkiem na twarzy.
- Sugerujesz coś? - zapytał Kas, a uśmieszek odrazu zszedł mu z twarzy.
- A coś się tak od razu najerzył, czyżbyś był o mnie zazdrosny- wtrąciłam hihocząc.
- Haha, człowiek normalnie przychodzi do szkoły, a tu odrazu zaczynają robić sobie z niego jaja- fukną Kas udając, że się obraził.
- A tak przy okazji dyrektorka rozpoczęła apel jakieś 10 minut temu- powiedział Kas.
- Co?! Trzeba było mówić wcześniej! - oboje z Lysem krzyknęliśmy w tym samym czasie i popędziliśmy na dziedziniec przed szkołą. A Kas stał jak stał tyle, że mało co nie stracił równowagi przez śmiech ze mnie i z Lysa.
Cały apel miną ztrasznie szybko więc po jego zakończeniu Alexy zaproponował wyjście do KFC z okazji rozpoczęcia roku szkolnego i naszej ponownej reaktywacji. Kiedy tam dotarliśmy była już 12:00 i wszyscy kiedy już zjedliśmy zaczeli szaleć po galerii w której znajdował się KFC oczywiście ja poszłam z Lysem, Arminem i Iris. Armin narzekał cały czas bo jak wiecie Armin niecierpi robić zakupów, ale jak tylko zaszliśmy do sklepu z płytami grami i innymi pierdołami zalśniły mu gwiazdki w oczach i znikną w dziale z grami na PSP. Wszyscy razem zebraliśmy się punkt 19:00 tak jak się wcześniej umówiliśmy i rozeszkiśmy się do domów niestet nikt nie szedł w tę samą stronę co ja więc wracałam do domu sama. Zachód słońca był taki piękny jak wtedy gdy przechadzałam się z Kenem po tym samym parku z placem zabaw dla dzieci przez który teraz wracałam do domu.
Nagle ktoś chwycił mnię od tyłu, zakrył ręką usta i wciągną w ogromne krzaki. Był niestety dużo silniejszy nisz ja wię niemogłam się nawet ruszyć.
Pomyślałam tylko, że to mósi być zły sen, ale wtedy zobaczyłam jego twarz.
***
To ja Riuya dopiero zaczynam pisać więc niewiem czy wam się to spodoba, ale mam nadzieję, że będziecie chcieli czytać tego bloga do następnego rozdziału. :****
Chociarz jak tak się dobrze zastanowić między Natem i Kasem zdarzają się zgrzyty. Nat, Kas, Lys, Iris i ja chodzimy do taj samej klasy, a Melania, Armin, Alexy i Jady chodzą do 2b. No dobra dosyć tych pogaduszek.
Ze słodkiego snu zbudził mnie budzik, była punkt 07:00. Wstałam, wykonałam poranną toaletę i założyłam ciuchy, które wybrałam wczoraj wieczorem. Zeszłam na dół i zjadłam śniadanie jeszcze wtedy nie wiedziałam jak wielkie zmiany nastompią.
Wzięłam torebkę przewiesiłam ją przez ramię i wyszłam. Kiedy dotarłam do szkoły ( do której dojście zajmowało mi 15 min. spacerkiem) zaówarzyłam że nikogo jeszcze niema więc wzięłam dodatkowy klucz do piwnicy ( który załatwił nam Nat, muszę przyznać, że chyba troszkę go zepsuliśmy bo nie był już takim grzeczniutkim chłopcem jak w pierwszek klasie), który zawsze wisiał w tym samym miejscu. I weszłam do piwnicy.
- O kurczę a jednak tylko mi się zdawało, że jestem tu pierwsza-powiedziałam widząc Lysandra siedzącego na kanapie w rogu piwnicy przy oknie.
- Wybacz, że się zawiodłaś - powiedział lisander ze śmiechaem w głosie. Równierz się zaśmiałam.
- Długo tu siedzisz ?- zapytałam.
- Nie, przyszedłem jakieś 6 minut temu.
- Co niezmienia faktu, że byłeś tu przedemną -powiedziałam udając ze szczelam focha.
- Ej, nie obrarzaj się , jeśli ci na tym tak zalerzało to trzeba było zagęszczać ruchy.
- Hahaha, no dowcip dnia - powiedziałam śmiejąc się przytym.
- No dobra, doś pierniczenia bez sensu .
- Czemu masz jakieś ciekawsze zajęcie? - zapytałam zdziwiona.
- Znów zgubiłem notes -powiedział Lys rumieniąc się z zarzenowania.
- Znowu?! Chyba będziemy się wszscy musieli złożyć na czujnik z GPS' em.
- Dołoże się jeśli będę miał gwarancję, że GPS' a też nie zgubi- usłyszałam drwiący głos.
Odruchowo od razu się odwruciłam, a w drzwiach ujżałam Kasa z zawadjackim uśmieszkiem na ustach.
- No wiesz co Kas jak mogłeż nam przerwać.- powiedział Lys z besczelnym uśmieszkiem na twarzy.
- Sugerujesz coś? - zapytał Kas, a uśmieszek odrazu zszedł mu z twarzy.
- A coś się tak od razu najerzył, czyżbyś był o mnie zazdrosny- wtrąciłam hihocząc.
- Haha, człowiek normalnie przychodzi do szkoły, a tu odrazu zaczynają robić sobie z niego jaja- fukną Kas udając, że się obraził.
- A tak przy okazji dyrektorka rozpoczęła apel jakieś 10 minut temu- powiedział Kas.
- Co?! Trzeba było mówić wcześniej! - oboje z Lysem krzyknęliśmy w tym samym czasie i popędziliśmy na dziedziniec przed szkołą. A Kas stał jak stał tyle, że mało co nie stracił równowagi przez śmiech ze mnie i z Lysa.
Cały apel miną ztrasznie szybko więc po jego zakończeniu Alexy zaproponował wyjście do KFC z okazji rozpoczęcia roku szkolnego i naszej ponownej reaktywacji. Kiedy tam dotarliśmy była już 12:00 i wszyscy kiedy już zjedliśmy zaczeli szaleć po galerii w której znajdował się KFC oczywiście ja poszłam z Lysem, Arminem i Iris. Armin narzekał cały czas bo jak wiecie Armin niecierpi robić zakupów, ale jak tylko zaszliśmy do sklepu z płytami grami i innymi pierdołami zalśniły mu gwiazdki w oczach i znikną w dziale z grami na PSP. Wszyscy razem zebraliśmy się punkt 19:00 tak jak się wcześniej umówiliśmy i rozeszkiśmy się do domów niestet nikt nie szedł w tę samą stronę co ja więc wracałam do domu sama. Zachód słońca był taki piękny jak wtedy gdy przechadzałam się z Kenem po tym samym parku z placem zabaw dla dzieci przez który teraz wracałam do domu.
Nagle ktoś chwycił mnię od tyłu, zakrył ręką usta i wciągną w ogromne krzaki. Był niestety dużo silniejszy nisz ja wię niemogłam się nawet ruszyć.
Pomyślałam tylko, że to mósi być zły sen, ale wtedy zobaczyłam jego twarz.
***
To ja Riuya dopiero zaczynam pisać więc niewiem czy wam się to spodoba, ale mam nadzieję, że będziecie chcieli czytać tego bloga do następnego rozdziału. :****
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)